Monthly Archives Listopad 2015

Hartowanie ciała codzienne (profilaktyczne) cz. II

Woda – wodą, a na żylaki, zwłaszcza obrzękłe, gorące, w stanie zapalnym kłaść okłady z liści kapusty – znakomicie chłodzą i koją ból. Okłady należy zmieniać co kilka godzin. Koniecznie kłaść na noc. Twarde części liścia ponacinać, aby lepiej przylegały do łydki. Mocować bandażem elastycznym.

czytaj więcej

Filozofia Wschodu a europejska eksperymentalna nauka

Na terenie Polski mieliśmy przed wojną, a i teraz mamy najdoskonalszych jasnowidzów-lekarzy o międzynarodowej sławie. Wielu z nich skromnie a lękliwie chowa się dziś w cień przed zarzutem szarlatanerii. Tymczasem na Zachodzie, a nawet nie tylko na Zachodzie, lecz i w sąsiednich republikach socjalistycznych, wyszukuje się ciekawsze fenomeny, bada się je naukowo. Obecny na sali tegoż praskiego Kongresu radziecki jasnowidz, Tofi Dadzew, mówi, że w wieku dwudziestu lat przeczytał w gazecie wezwanie, aby ludzie o zdolnościach parapsychicznych zgłaszali się do Instytutu w Moskwie. Czyż możliwe byłoby takie ogłoszenie w Polsce? My mianem znachorstwa kamienujemy każde zjawisko nadnaturalne. Dadzew zjawił się w Instytucie Badań Parapsychicznych i odtąd notuje się naukowo każdy jego krok na drodze jasnowidztwa. Na sali Kongresu w Pradze rozpoznaje on w tłumie jednostki wskazane mu drogą telepatii.

czytaj więcej

Historia akupunktury

Trudność takich badań polega na tym, że spostrzeżenia nie są dla wszystkich jednolite. Wprost przeciwnie, bywają znaczne indywidualne odchylenia w obie strony. Jeżeli puls dłoni prawej jest silniejszy niż lewej, to znaczy, że Jang ( + ) dominuje i odwrotnie.

czytaj więcej

Ćwiczenia nad odebraniem wiary w radiestezji

Uśmiechamy się lekceważąco, fakty są jednak faktami. Te odpowiedzi kodowe czasami zaskakują prawdomównością lub przewidywaniem. Nie możemy przejść koło tego zjawiska obojętnie. Coś w tym jest. Stopniowo wszystkie tajniki Wielkiej Natury odsłonią się. Musimy w to wierzyć. Poznamy tego Niewidzialnego, jak poznaliśmy już tyle dróg doń wiodących. Cierpliwości, a dojdziemy.

czytaj więcej

Doktor Puharish i ciekawy przypadek

Czyżby tam rozwiązano zasadniczy problem życia: materializację i dematerializację? Czyżby ci primitywni, niecywilizowani ludzie doszli praktycznie do tego stopnia wiedzy tajemnej? Dlaczego właśnie oni, a nie profesorowie, nie luminarze nauki? Popularnonaukowa prasa Ameryki i Europy pełna jest sprzecznych komentarzy. Materialisty- cznie nastawiony umysł europejskiego inteligenta nie może akceptować jakichś spirytualistycznych bzdur. Ale coraz więcej entuzjastów. Lecą ze wszech stron na Filipiny. Wracają pełni wiary i zapału. Organizują zbiorowe wyprawy. Coraz więcej tych wypraw. Coraz więcej naocznych świadków, poważnych, godnych zaufania autorytetów. Coś w tym łę marynarki i bierze się do dzieła. Ruchy noża nie są wcale delikatne, wprost przeciwnie, są raczej energiczne i brutalne, a jednak pacjent ich nie odczuwa, jest idealnie znieczulony. Krew także nie płynie, a tych kilka kropel ociera się byle szmatką i to także nie boli. Doktor Puharish nie pamięta wypadku zakażenia. Wszystkie cięcia zabliźniały się momentalnie i co najciekawsze, czasami, gdy rany dotknął asystent Arigo, wówczas chory krzywił się boleśnie. Widocznie anestezja nie działała.

czytaj więcej

Resekcja żołądka

Przytoczę tu opowiadanie naocznego świadka, lekarza chirurga, dr. medycyny Jerzego Sułkowskiego, który wizytował szpitale chińskie w Szanghaju. Zademonstrowano mu tam między innymi pięćdziesięciopięcioletniego rolnika z owrzodzeniem żołądka. Zamiast anestezji wświdrowa- no mu pod skórę małżowiny usznej cztery cieniutkie srebrne igiełki, uwieńczone u górnej nasady jeszcze subtelniejszym drucikiem miedzianym. Następnie, celem podtrzymania stymulacji, podłączono do tych drucików akumulator elektryczny o napięciu 60 wolt. Wkłu- wał te igiełki anestezjolog, prowadząc jednocześnie rozmowę z pacjentem. Pytał go o samopoczucie, ponieważ lepiej jest, gdy ukłucia stają się piekące, wówczas spełniają swe zadanie. Jeszcze celem wzmocnienia działania wkłuwa się igiełkę pomocniczą w… brodę.

czytaj więcej

Likwidacja farmy w okolicy Lindi

Nie sądzę, aby stygmaty świętych inne miały podłoże, nie sądzę, ażeby jogowie hinduscy inną siłą unosili się w powietrze jest to ta sama kondensacja ślepej wiary albo koncentracja woli, co stanowi często synonim. Oczywiście zjawiska te dzisiaj wyglądają bajkowo i nieprawdopodobnie, ba – nawet mało poważnie, ale nie upoważnia to nas do sarkazmu.

czytaj więcej

Jak wygląda proces hipnotyzowania?

U wprawnego hipnotyzera sen pacjenta następuje po czterech lub pięciu minutach. Oczywiście, zależy to od siły sugestywnej. Przy użyciu kuli przemówienie różni się jedynie w słowach. Tryb postępowania jest ten sam. Mówimy wtedy w sposób następujący:

czytaj więcej

Metody hipnotyzowania

Kończąc powierzchowny przegląd hipnotycznego lecznictwa, zastanówmy się kolejno nad zagadnieniem, kto może być hipnotyzowany. Otóż dr Erie Guddon w swojej książce Hypnosis sugeruje następujące próby:

czytaj więcej

Poruszanie się pendolum

Nie czas wnikać nam w te nieprawdopodobnie wyglądające, a jednak rzeczywiście prawdziwe historie. Gdybyśmy chcieli je przytaczać, musielibyśmy sporządzić specjalny aneks. Obróćmy lepiej wzrok na działania medyczne radiestezji, bo to nas przede wszystkim interesuje. Stwierdzono, że pendulum inaczej się porusza nad organizmem zdrowym, inaczej nad chorym. Przeważnie obroty wahadła oznaczają /drowie, a oscylacja (wahanie się po linii prostej) – chorobę.

czytaj więcej

AKUPUNKTURA CZ. III

„Siła witalna” (odpowiednik hinduskiej prany) krąży zawsze tymi samymi ścieżkami, które rzutują na zewnątrz, tworząc na powierzchni ciała, na skórze pasy (tak zwane południki), z których każdy sprzęgnięty jest z jednym jakimś głównym wewnętrznym narządem. Takich dróg witalnych mądrość chińska wykryła 14.

czytaj więcej

Czesław Klimuszko – opis cz. II

Mówiąc o swojej pracy Czesław Klimuszko stwierdził, że trafność jasnowidzenia zależy w wielkim stopniu od atmosfery zgromadzenia. Jeżeli wśród zebranych jest osoba złośliwie nastawiona, eksperyment zazwyczaj się nie udaje. Także fotografia jeżeli była noszona przez cząs dłuższy w czyjejś kieszeni, traci na przejrzystości, przesiąka cechami nosiciela. Z obserwacji Klimuszki też wynika, że siła parapsychiczna nie jest zależna od wieku jasnowidza, natomiast osłabia się przy dłuższym niekorzystaniu z niej systematyczna praca wyostrza widzenie.

czytaj więcej

Informacje o radiestezji

W wieku XX odkrycie elektromagnetycznych pól oraz radioaktywności kieruje myśl na nowe tory. Dociekania za pomocą pendulum otrzymują odtąd nazwę radiestezji. Na czoło wysuwa się teoria o promieniowaniu gleby i oddziaływaniu tych promieni na biomagnetyczny ładunek żywego organizmu. W związku z tym powstają przeróżne instrumenty pokrewne różdżce, np.: „fonendoskop” albo „hydroskop” Kocha, „automatyczny wykrywacz oleju i wody” Manfielda, „wskaźnik podziemnych źródeł” Magera, „aparat ziemnych promieni” Mermeta itd. Wartość tych wszystkich różdżkarskich namiastek okazała się wielce problematyczna. Fakt jednak pozostał faktem: różdżka lub pendulum przechodzące ponad źródłem wody albo nad sztucznym wodociągiem, nad zwojami elektrycznych drutów, nad podziemnymi grotami lub złożami minerałów, a nawet nad starymi fundamentami budynków reaguje jakimś określonym ruchem. Reakcja ta słabnie proporcjonalnie do głębokości znaleziska. Bardzo ciekawe obserwacje poczyniono ostatnio w świecie zwierzęcym. Dziedzina ta wymaga jeszcze dokładniejszych i bardziej sprecyzowanych badań. To co udało się dotychczas zanotować, nie zostało dostatecznie udokumentowane i musi pozostać w sferze hipotez. Na przykład zauważono, że bydło unika paszy w najbliższym rejonie różdżkarskiej reakcji, ale trawa zebrana z tych samych miejsc i podana w oborze smakuje. Pszczoły na odwrót, składają wiecej miodu w strefie różdżkarskiej aniżeli w obojętnej. Jeśli natomiast pod kurnikiem przebiega strumień podskórnej wody, ptactwo źle się hoduje i nie sypia po nocach. O szkodliwym wpływie stref różdżkarskich na organizm ludzki traktuje mnóstwo publikacji. Niektórzy utrzymują, że jednym z powodów, a nawet może jedynym powodem powstania i rozwoju raka jest właśnie niewłaściwe promieniowanie gleby pod stałym miejscem zamieszkania. Niejaki von Pohl w mieście Vilsibury (RFN) przeprowadził skrupulatną statystykę i udowodnił, że dosłownie wszystkie przypadki kliniczne nowotworów pochodzą z tak zwanych domów nowotworowych. Długotrwałe zamieszkiwanie w nich powoduje zachorowanie. Wspominany kilkakrotnie inżynier Lachowski ujmuje tę sprawę bardzo śmiało i wyraźnie twierdząc, że budynki postawione na podłożu gliniastym albo marglu, czyli glebie będącej łatwym przewodnikiem, stwarzają największe niebezpieczeństwo, zaś gleba piaszczysta nie jest na ogół przyczyną raka. Niestety, żeby uznać to twierdzenie za pewnik, musielibyśmy poddać dokładnej obserwacji parę dzielnic miasta, co praktycznie jest bardzo trudne do przeprowadzenia. Jedno jest zupełnie pewne: pomiędzy glebą a żywym organizmem może zachodzić szkodliwy lub korzystny związek, ale ścisła analiza tego związku możliwa byłaby jedynie przy ścisłej współpracy kliniki lekarskiej z laboratorium geologicznym. Nie ulega wątpliwości, że wszystkie choroby natury nerwicowej, np.: bezsenność, apatia, neurastenia, reumatyzm, astma, bóle głowy czy też krzyża, nudności, a nawet… gruźlica wykazują zależność od warunków klimatyczno-ge- ologicznych. To, że inni ludzie mogą spać w tychże „niezdrowych” strefach, nie obala bynajmniej teorii, nie każdy bowiem jest jednakowo wrażliwy. Znane są przypadki, kiedy po zmianie mieszkania, a nawet tylko pokoju albo łóżka polepsza lub pogarsza się stan zdrowia. Nie zależy to jedynie od zmiany temperatury czy wilgotności. Tkwi w tym inny, jakiś dotąd nie wykryty czynnik. Astrofizyka odrzuca hipotezę promieniotwórczości, wysuwając na to miejsce pola elektromagnetyczne. Zachodzi zgodność tych pól albo wrogość. W każdym razie największe pozorne absurdy i „magiczne” sztuczki radiestezji dziś nie są już odrzucane a priori, tylko brane pod ostrożną, wnikliwą rozwagę, a nawet na tejże zasadzie pól elektromagnetycznych wynaleziony został aparat-sonda do wykrywania źródeł wody. Nasz rodak, dr medycyny Janczarski, prowadzi pierwsze doświadczenia swego wynalazku. Powoli zbliżają się wzajemnie: realistyczna nauka i czarodziejska radiestezja. Na Zachodzie istnieje już „radioniczny” komputer pod nazwą: „Ra- dionic Analytic Computer Movk II” – stawia on cudowne diagnozy, wykrywa wirusy itp., ale oczywiście potrzebuje stałego dotknięcia różdżkarza, jako głównego tajemnego akumulatora. Bez niego ani rusz.

czytaj więcej

Cudy medycyny chińskiej

Z punktu widzenia naszej wiedzy lekarskiej wszystko, co powiedziano przed chwilą, nie znajduje logicznego ani anatomicznego, ani fizjologicznego uzasadnienia. Dla europejskiego lekarza musi wydać się tc robotą znachorską lub zwykłą sugestywną imaginacją. Rzeczywiście, te wszystkie zabiegi najskuteczniej działają przy zaburzeniach funkcjonalnych, jak: psychoza, neurastenia, wszelkie newralgie, astmy, gastroenterity, artretyzmy, reumatyzmy, pokrwoto- czne anemie i… epilepsje. Bo, doprawdy, jakże się tu nie uśmiechać krytycznie wobec leczenia, dajmy na to, bólu głowy nakłuciem… nadgarstka albo stopy?

czytaj więcej

Uniwersalne środki roślinne

Hahnemann głosił, że to, co nazywamy chorobą, jest tylko załamaniem się psychicznym, chwilowym osłabieniem odporności pod wpływem jakiegoś błędu w normalnym biegu życia. Tym błędem może być w równej mierze przeziębienie lub przejedzenie się, jak i szok nerwowy, niepokój, wyczerpanie. Z momentem, gdy napięcie siły życiowej (vigor) osłabło, wiele czynników wrogich podniosło głowy i ruszyło do ataku. Bakterie, które normalnie nosimy w sobie, teraz nagle stają się jadowite, gruczoły przestają pracować, nerki przestają filtrować. I rzeczą najważniejszą dla lekarza ho- meopaty staje się wykrycie tego najpierwotniejszego powodu załamania się organizmu, a nie leczenie symptomów. Przy trafnym zastosowaniu leku wystarczy jego najmniejsza drobina. Zwykle przyjętą dotychczas dozę lekarstwa rozcieńczano teraz stokrotnie, a przy podawaniu pacjentowi jeszcze raz rozcieńczano. Utarło się przekonanie, że korzystniej jest podawać leki w małej koncentracji, ale częściej, niż większą dawką jednorazowo. Wszystkie eksperymenty Hahnemann wypróbował najpierw na sobie. Zasadą jego było, że chorobę należy przestudiować i zrozumieć, a nie tylko zwalczać. Trzeba leczyć pacjenta, a nie tylko jego chorobę. W ostatnich latach społeczeństwo, zmęczone wielce skomplikowanymi receptami alopatii, zwraca zdaje się wzrok do bardziej logicznej i prostej homeopatii.

czytaj więcej