Monthly Archives Listopad 2015

Kunszt chińskiego masażysty

Właściwie cały kunszt chińskiego masażysty uwidacznia się w masażu dziecka. Tu dopiero manifestuje się w całej pełni delikatność manipulacyjna. Oczywiście, nie sposób tutaj opisać szczegółowo wszystkich zabiegów, połączonych jak w akupunkturze z nazewnictwem poszczególnych punktów. Po to, aby to wszystko zgłębić i zrozumieć, potrzebne są dokładne rysunki i wyjaśnienia. Tutaj pragnę tylko przedstawić w ogólnym zarysie, jak ta cała procedura wygląda. Otóż inaczej się podchodzi do masażu głowy, inaczej do tułowia, a inaczej do kończyn. Masażów dokonuje się całą dłonią, opuszkami palców oraz pięścią (tak zwane wałkowanie). A więc na przykład: celem zmniejszenia gorączki stajemy twarzą do pacjenta, ujmujemy z obu stron jego głowę, tak aby nasze kciuki leżały tuż nad brwiowym łukiem, po czym uciskając posuwamy je w kierunku skroni. Cofamy dłonie, zwalniając ucisk. Ten ruch powtarza się. Możemy rozpoczynać od wierzchołka nosa, wówczas taki masaż pomaga przy zawrotach głowy. Gdy położymy opuszki kciuków na skroniach i masujemy obrotowo w kierunku zegarowej wskazówki, zwiększymy poty, a także uspokoimy nerwy. Takiż rotacyjny masaż okolicy pępka wstrzyma biegunkę, a masaż wykonany nieco niżej, pomiędzy pępkiem a wzgórkiem łonowym, ułatwi oddawanie moczu. Ucisk opuszką palców z prawa na lewo w punktach In i Jang ( + ) przyniesie ulgę w bronchitowych dreszczach. I tak dalej… I tak dalej…

czytaj więcej

BARWY OCZU I DUSZY

Chyba przekonał nas pierwszy rozdział tej książki, że wszystko, co się dzieje w żywym organizmie, jest ze sobą przedziwnie sprzęgnięte i wzajemnie doskonale poinformowane. Jedna komórka wie o drugiej i na każdej z nich odbija się, niby na kliszy fotograficznej, całokształt pracy organizmu. Gdybyśmy posiadali precyzyjny aparat do odczytywania tych zapisków, niepotrzebne byłyby laboratoryjne badania dla postawienia trafnej diagnozy. Obraz życia jednej takiej komórki odtworzyłby nam wierny obraz pracy całego organizmu. Każde najmniejsze bowiem uchybienie w jakimś narządzie odbija się natychmiast w tym jakimś notatniku komórki. Chińczyk-akupunkturzysta wyczuwa zachorowania wątroby czy też śledziony zwykłym badaniem swoich sześciu czy dwunastu pulsów, pani Eunice Ingham odczytuje choroby dotykiem stóp, a radiesteta czyni to samo ruchem wahadła nad dłonią. Istne czary, w które można wierzyć, ale prawda w postaci zdumiewających rezultatów wypływa na wierzch i nie da się podważyć zarzutem oszustwa.

czytaj więcej

Zasada dr. Żniniewicza

Podstawową zasadą dr. Żniniewicza jest twierdzenie, że polewanie głowy wraz z karkiem (powyżej siódmego kręgu karkowego) naładowuje mózg, a polewanie reszty ciała z pominięciem głowy i karku rozładowuje mózg. Dla utrzymania organizmu w stanie zdrowia musi być zachowana równowaga w ładowaniu. Opanowanie wiedzy praktycznej w dawkowaniu i umiejscawianiu natrysków stanowi pod- stawę kwalifikacji wodolecznika. Kluczem do tej wiedzy jest liczebny stosunek polewań głowy z karkiem do polewań reszty ciała. Powszechny pogląd, że mycie się zimną wodą (do pasa dla przyzwoitości) hartuje, jest wręcz mylny. Takie mycie się obniża tylko odporność. Jedynie całkowita kąpiel wraz z głową hartuje. Należy też pamiętać, że osoby starsze, nawykłe już do codziennych ablucji bez moczenia głowy, nie powinny zmieniać tego trybu postępowania radykalnie i nagle, gdyż taka zmiana może spowodować nawet… apopleksję. Dr Żniniewicz stwierdził naocznie, że zaniechanie częściowych zimnych zmywań z przejściem do wody letniej (34°C) wyleczyło wielu pacjentów z bezsenności, migreny zawrotów głowy, zapalenia spojówek, skłonności do obstrukcji, kataru nosa oraz wszelkiego rodzaju nerwic. Jak często ludzie narzekają na powyższe dolegliwości, nie zdając sobie sprawy z niedaleko leżącej przyczyny, którą tak łatwo jest usunąć!

czytaj więcej

Kontynuacja metod profesora Niehensa

Może by dr J.S. kontynuował metody profesora Niehensa w całej pełni, ale nie ma ku temu warunków, jest on wszak tylko polskim uchodźcą, a przy tym człowiekiem bez interesownym. Żaden idealista gotówki nie ubił. Leczy więc dr J.S. swoich pacjentów dalej krwią pobieraną od młodych dawców, a najczęściej preparatami suchymi z probówek produkcji francuskiej lub szwajcarskiej. Jeżeli choroba nie poddała się renowacji młodej krwi i doktorowi J.S. opadały ręce, a on z całej duszy chciałby pacjentowi dopomóc, zostawała mu wówczas jeszcze jedna, ostatnia nadzieja: Waleria Sikorzyna. Nasz polski, rodzimy fenomen. Ale o niej potem.

czytaj więcej

Leczenie dzieci niedorozwiniętych

Poznaliśmy punkty refleksyjne stopy, wiemy więc, jak działać na poszczególne organy naszego ciała uciskiem na stopę i odwrotnie: potrafimy stawiać diagnozę każdej choroby na podstawie badania powierzchni stopy. Teraz dorzucę do tej naszej wiedzy ostatnie, bardzo ciekawe, a nawet powiedziałbym wręcz nieprawdopodobne odkrycie doktora Roberta St. Johna. Oto powiada on, że nasza stopa zawiera w sobie nie tylko refleksyjne odbicie aktualnego stanu naszego organizmu, ale sięga jeszcze dalej, bo odzwierciedla nawet wszelkie zmiany zaszłe w okresie przedporodowym, od momentu zapłodnienia aż do rozwiązania. Wszelkie nieprawidłowości zaszłe w ciągu tych dziewięciu miesięcy i rzutujące na dalszy rozwój organizmu możemy odczytywać, a nawet leczyć poprzez masaże odpowiednich pól na stopie. Przede wszystkim do tych odczytywanych na stopie zmian należą wszelkie niedorozwoje „wrodzone”, psychiczne i fizyczne, aż do debilizmu włącznie. Doktor St. John rozpoczął swoje doświadczenia i obserwacje na niedorozwiniętej córeczce. Po wieloletniej cierpliwej pracy nad córką doktor St. John osiągnął zdumiewające rezultaty, doprowadzając ją do stanu prawie normalnego. Na czym więc polega ta cudowna metoda lecznicza? Według St. Johna, polem odbijającym jak w lustrze okres płodowy jest łuk wewnętrzny stopy, poczynając od wewnętrznej strony palucha, idąc krawędzią kości śródstopia, a kończąc na pięcie. w miejscu przyczepu ścięgna Achillesa. Obraz okresu życia płodowego rozpoczyna się od wewnętrznej krawędzi paznokcia palucha, a kończy się na pięcie (poród). Ponieważ masaż nikomu nie zaszkodzi, a wszelkie wrodzone wynaturzenia w naszej oficjalnej alopatycznej medycynie kwalifikują się do nieuleczalnych, przeto warto poświęcić nieco cierpliwości, idąc za wskazaniami dr. St. Johna.

czytaj więcej

Metoda metalolecznictwa

Pierwszym człowiekiem, który zastosował w lecznictwie żelazną namagnetyzowaną płytkę, był astrolog XVI wieku, Aurelius Theophrast Bombast von Hohenheim, zwany popularnie Paracelsus – Szwajcar z pochodzenia. W dwieście lat po nim Francuz dr Pomme zastosował w lecznictwie wanny z miedzi. Potrafił on w nich moczyć swoich pacjentów aż do dwustu godzin. Podobny, chociaż mniejszy efekt dawały wanny cynowe.

czytaj więcej

Placówka dr. Bacha

Gdy się przegląda to dziwne vademécum, nasuwają się mimo woli liczne pytania, ale cóż, odpowiedzi nie będzie. Główny wynalazca tej diagnostycznej metody już od roku 1936 nie żyje. W każdym razie jak jest, tak jest. Tymczasem liczne rzesze uleczonych kwiatami pacjentów ślą dziękczynne listy do Centrum Leczniczego Doktora Bacha w Mont Vernon, Sotwell, Wallingford, Berkshire U.K.

czytaj więcej

Prana fizyczna i zdrowia

Najprymitywniejsza, najgrubsza forma prany, czyli prana fizyczna albo prana zdrowia, ma być z lekka zaróżowiona jej promienie wchodzą i wychodzą prostopadle do powierzchni ciała, sięgając do 5 cm poza powierzchnię ciała. Podstawą wyjściową ich jest rdzeń kręgosłupa. Jeżeli promienie te opadają, czyli „więdną”, oznacza to chorobę najbliżej leżącego organu. Istota prany jest zawsze ta sama, tylko jej natężenie zmienia się zależnie od „planu”. Takich planów, poucza nas okultyzm i filozofia jogów, mamy aż siedem, przenikających się nawzajem. Rozum i duch kierują życiem, ale siedzibą ich nie jest bynajmniej jedynie mózg zamknięty w czaszce. Istnieje wiele innych centrów, z których emanują prądy odpowiadające temperamentowi, intelektowi lub chwilowym emocjom danej jednostki. Powtarzam : wszystkie promieniowania są tylko i jedynie praną, siłą życiową, biomagnetyzmem, bioplazmą i tak dalej nazw możemy wyliczyć wiele, ale wszystkie one w zasadzie są tylko synonimami. Każda komórka, wg szkoły hinduskiej, każdy najdrobniejszy atom wypełniony jest praną. W ten sposób powstają jakby odlewy, matryce albo sobowtóry komórek. Taki sobowtór praniczny nabiera właściwości statyki i ruchu swego pierwowzoru. Tak więc istnieją nawet matryce komórek zawieszonych w prądzie krwi, a także w sokach trawiennych. Zespół takich matryc tworzy tak zwane ciało eteryczne. Jako dokładne odbicie organizmu zdrowego, w razie choroby matryce te mają tendencję do zachowania początkowej, zdrowej formy i opierają się wszelkim chwilowym zniekształceniom, stając się jakby regulatorem normalnego życia, jego rozumną kontrolą. Wszelkie odchylenia od prawidłowości manifestują się natychmiast odpowiednimi koloiami najbliższej aury. Aura świetlna ciała eterycznego wystaje poza granice fizycznego ciała i ma właściwość spływania końcami palców. W chwili śmierci ciało astralne oddziela się od ciała fizycznego i błądzi czas jakiś, dając wizję duszy. Takie wizje stwierdzane były wielokrotnie przez najrozmaitsze komisje i nawet fotografowane. Ostatnio na Zachodzie, jak również w Związku Radzieckim, poświęca się tej dziedzinie wiele uwagi.

czytaj więcej

SOLE – CZY TYLKO SOLE? CZ. II

Z kolei rozpatrzmy lepiej w skrócie działanie każdej z tych soli oddzielnie, a więc zacznijmy od cale. fluor, która stanowi podstawę budulca kostnego, a także chrząstek i tkanki łącznej. Ona to nadaje kształt i moc szkieletowi kostnemu, ona w połączeniu z albuminami tworzy masę budulcową, sprzyjającą kostnieniu i spajaniu złamanych części. Brak tej soli manifestuje się utratą elastyczności skóry (skóra starcza) i powoduje rachityzm u dzieci reumatyczne bóle z ziąbem i mrowienie kończyn stopy lodowate, pogorszenie samopoczucia przy zmianach pogody żołądkowe niedyspozycje podrażnienie krtani z chrypką kłopoty z uzębieniem paradentozę rozmaite pęknięcia powodowane suchością nabłonka, jak zajady, ranki odbytnicy. Ta sól jest najlepszym lekiem na przywrócenie elastyczności żyłom i tętnicom. Uwaga! Ważne przy żylakach. Jej brak powoduje obrzęk stały stawów palcowych, różne pęknięcia i stwardnienia dłoni, stwardnienie gruczołów.

czytaj więcej

Lekarze wodolecznicy

Czymże tłumaczyć to pozornie dziwne zjawisko? Oczywiście tym, że ruch kończyn sprowadza ich ukrwienie, a więc tym samym odprowadza krew i napięcie od mózgu. Powyższa procedura, oczywiście, nie zawsze przebiega tak prosto i idealnie, gdyż nie każdy osobnik jednakowo reaguje na bodźce. Po to, aby tak było, potrzebna jest idealna neuro- psychiczna równowaga. Jeżeli jej nie ma, to reakcja na polanie wodą może być wręcz odwrotna. Dlatego stosując wodolecznictwo, trzeba bacznie obserwować skórę pacjenta. Nienormalny tryb życia (co się obecnie trafia tak często), jak siedzenie całodzienne przy biurku albo za kierownicą samochodu, przysparza wiele kłopotów. Występują tak zwane zastoje płynów organicznych i „siły życiowej” (prany), wskutek czego narządy nie odżywiają się normalnie i nie oddychają należycie. Przede wszystkim powstają wówczas rozdęcia żył w nogach (żylaki), rozszerzenie płucne sprawiające trudność w oddychaniu, jednym słowem, wytwarza się błędne kolisko: nadmiar pracy umysłowej – przeładowanie mózgu przeładowanie mózgu – neurastenia i nerwice neurastenia i nerwice – upośledzenie krążenia upośledzenie krążenia – przekrwienie mózgu.

czytaj więcej

Dziewicza perła

Od najdawniejszych czasów szlachetne i półszlachetne kamienie występowały w charakterze amuletów leczniczych. Mocowano je w pierścieniach, bransoletach i ryngrafach, produkowano z nich nalewki lub zażywano je w proszku. W lżejszych przypadkach wystarczyło pić wodę, w której na moment umaczano czarodziejski kamień. W wiekach średnich wytworzyła się bogata literatura na ten temat, a najsławniejszy uczony średniowiecza, biskup Albertus Magnus (1193-1280), opracował i wydał specjalny podręcznik. Utrzymywał on, że najpotężniejszym kamieniem jest jaspis, który należy nosić na piersi stale. Przede wszystkim zapewni on szczęśliwe porody u kobiet, a także uleczy epilepsję. Szafir natomiast sproszkowany i zmieszany z mlekiem zgoi owrzodzenia i wszelkie jątrzące rany, a już szczególnie dobrze podziała na zapalenie oczu. Także znakomicie wpływa on na podniesienie odwagi, dlatego zaleca się go wojskowym przed bitwą. Ametyst odświeża umysł. Topaz tamuje krwotoki i skutecznie koi wszelkie zaburzenia psychiczne. Szmaragd pobudza czynność wątroby, a więc i wydzielanie żółci, a także wstrzymuje biegunki oraz działa jako antidotum przy ukąszeniach jadowitych węży i pająków.

czytaj więcej

Przykład Pani X

Pani X, zaszokowana tym dziwnym zbiegiem okoliczności, wróciwszy do domu, pokazała pieskowi dłoń pytając: ile mam palców? Piesek, nie namyślając się długo, szczeknął pięć razy. Tego już było za wiele. Podekscytowana swoim odkryciem pani X sprosiła do siebie liczniejsze grono poważnych świadków i zaczęła przy nich egzaminować swego pieska. Pytania sypały się coraz bardziej skomplikowane: ile będzie dwa plus dwa? Który mamy dziś miesiąc? Która obecnie godzina? Jaki jest numer mego telefonu? I tak dalej, i tak dalej… Piesek udzielał zawsze bezbłędnych i natychmiastowych odpowiedzi. Bajką to pachnie. Niedorzeczne bzdury. A jednak możemy o tym przeczytać w poważnym piśmie „Psychics”. Ja tu z kolei zapytam: jaka jest różnica pomiędzy odpowiedzią w formie psiego szczeknięcia a mechanicznym kiwnięciem bezdusznego pendulum? Takie samo pytanie przecież rzucone zostało w niewiadomą przestrzeń i takiż zmaterializowany umowny kod odpowiedzi. Wszakże piesek pani X nie był w stanie odpowiadać i dokonywać matematycznych kalkulacji samodzielnie, mógł tylko wziąć na siebie rolę bezwolnego medium, narzędzia jakowejś siły rozumnej. Pani X umówiła się nawet z psem (tak jak z pendulum), że dwa szczeknięcia będą znaczyły twierdzenie, a jedno szczeknięcie będzie zaprzeczeniem. Tą metodą fenomenalny piesek zaczął określać bez pudła płeć nie urodzonego jeszcze płodu. Pani X kładła swoją dłoń na brzuchu ciężarnej, zadając jednocześnie głośno pytanie: Chłopak? – Nie! – szczeknął piesek jeden raz. Więc pani… trzymając dłoń, spytała: Dziewczynka? – Tak! – szczeknął pies dwa razy. Z pewnością piesek nie był świadom sensu tej konwersacji. Jeszcze raz przypominam, że każdy radiesteta ma własną metodę umowną. U jednego twierdzeniem będzie cyrkulacja pendulum, a przeczeniem – oscylacja. U drugiego „tak” oznacza obrót zgodny z wskazówką zegara, a „nie” – w stronę przeciwną. Jednym słowem, jest to kod, czyli umowa z niewidzialnym.

czytaj więcej

Metoda postępowania przy akupunkturze

Usiąść prostopadle do wyciągniętych nóg pacjenta. Odsunąć od siebie wszelkie troski i niepokoje, nawet przestać myśleć o korzystnym wyniku rozpoczynających się zabiegów. Jednym słowem, lekarz (matka lub ojciec chorego) winien doprowadzić siebie do stanu relaksu psychicznego. Unikać ruchów nerwowych i pośpiesznych.

czytaj więcej

Świat żywych podporządkował się wyrokom księgi nieba

Reasumując wszystko co powiedziano o lokalnych refleksach i metodach zadrażnień, doszliśmy chyba do przekonania, że organizm żywy nie jest tak prosty, jak na pozór mogłoby się wydawać, raczej jest to jeszcze dziewicza puszcza, w której łatwo zabłądzić. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że uciskiem lub zranieniem jakiegoś jednego tylko punktu na dłoni lub stopie możemy głęboko porazić wątrobę, płuca lub mózg. Wszystko bowiem w tajemniczy jakiś sposób jest ze sobą powiązane. Te dziwy staną się kiedyś jasnością, a czary przestaną czarować.

czytaj więcej

Dr Burr i jego obserwacje

Trzy lata zajęło prof. Burrowi samo tylko konstruowanie odpowiednich narzędzi mierniczych. Badali przez te lata codziennie wszystkie pacjentki w klinice, aż doszli do zasadniczego przekonania, że w środku okresu przedmen- struacyjnego u każdej kobiety woltometr wykazuje znaczny wzrost napięcia, które trwa raniej więcej 24 godziny. Wówczas to samo zjawisko zaczęto obserwować na króliczych samiczkach. Wiedząc, że w 9 godzin po spółkowaniu następuje u nich owulacja, drażniono szyjkę maciczną sztucznie, aby po 9 godzinach założyć woltometr (katoda na szyjce macicznej – elektroda na powierzchni brzucha). W momencie pękania pęcherzyka i wyzwalania się jaja (owulacja) strzałka woltometra gwałtownie podskakiwała. Po operacyjnym otwarciu jamy brzusznej owulację badano pod mikroskopem, w uśpieniu. Dalsze obserwacje wykazały, że owulacja i menstruacja nie zawsze chadzają w parze i dlatego obliczenia antykoncepcyjne często zawodzą. Prof. Burr doszedł do tego, że woltometrem regulował zapłodnienia i tą drogą niejednemu bezdzietnemu małżeństwu umożliwił zdobycie potomstwa. Dr Langman w szpitalu Bellone w N.Y. zbadał z górą 1000 pacjentek, kładąc katodę na szyjce macicznej, a elektrodę na fałdach brzucha. Drogą obserwacji skoków woltometra wykrył 95 złośliwych nowotworów. Dr Leonard J. Ravitz stwierdził zależność napięcia siły życiowej od głębokości snu hipnotycznego.

czytaj więcej