Badanie pulsu

Mniej doświadczony akupunkturzysta poprzestaje na sześciu zasadniczych pulsach – trzy na każdym nadgarstku. Każdy z tych punktów inne ma znaczenie przy nacisku słabym, inne znowu przy głębokim. W ten sposób otrzymamy 12 pulsów zasadniczych: lewy nadgarstek obejmuje puls prawy nadgarstek obejmuje puls powierzchniowy głęboki powierzchniowy głęboki jelito cienkie pęcherzyk żólc. pęcherz serce wątroba nerki płuca śledziona krążenie, seks jelito grube żołądek aparat termiczny

czytaj więcej

Josefina Sison

Nagminną chorobę farmerów australijskich stanowią bolesne guzy w okolicy kości ogonowej, których przyczynę tłumaczy się naciskiem siedzenia samochodu na ogromnych przestrzeniach nieregulowanych dróg. Australijscy lekarze poprzestają na punkcji lub cięciu zropniałego guza, co przynosi tylko czasową ulgę, a sam zabieg jest bolesny i kłopotliwy.

czytaj więcej

Dr Żniniewicz i jego przekonania

Prócz tego powierzchnię czaszki dzielimy także na dwie części: przednią i tylną. Polewanie należy zaczynać od temperatury neutralnej, żeby nie wywołać szoku u chorego. Zabiegi winny trwać 6 minut. Najsilniejsza reakcja następuje w ostatniej minucie. Należy sobie uświadomić, że jednorazowe polewanie nie ma znaczenia leczniczego, dopiero całkowita, mądrze zaplanowana kuracja daje wyniki pozytywne. Przerwy pomiędzy jedną serią polewań a drugą winny wynosić od sześciu godzin do sześciu dni.

czytaj więcej

Organiczna potrzeba muzyki

Sprawa doboru muzyki do indywidualnych charakterów i zachowań psychicznych, to problem niezmiernie trudny, wymagający nie tylko fachowego doświadczenia, ale i fanatycznego oddania się idei. Tu nie wystarcza jedynie doskonała znajomość tematu. Lekarz musi być przede wszystkim Człowiekiem przez wielkie „C” i podchodzić do sprawy z sercem, a nie z obowiązku.

czytaj więcej

Niemiecki Instytut Badań Medycznych

W innym przypadku mężczyzna lat czterdziestu skarżył się na bóle pod mostkiem. Aparat dr. Voila wołał o operację wrzodu żołądka. Chirurg nie zgadzał się. W końcu jednak pacjenta wzięto na stół, ale już za późno. Perforacja spowodowała śmierć.

czytaj więcej

Natrium muriat i Natr phosph

Magu phosph – odżywka włókien nerwowych działa przeciw spazmom. Brak tej soli stwarza inklinację do wszelkich skurczów, bolesnych szarpań mięśniowych itp. Działanie magn. ph. jest odwrotne do ferrum phosph. O ile ta ostatnia pobudzała włókna nerwowe, to pierwsza uspokaja je. Stosuje się przede wszystkim u osób chudych, emocjonalnych i histerycznych, przy bólach głowy szarpiących, gwałtownych, ustępujących od okładów ciepłych w zaburzeniach wizualnych, gdy widzi się obrazy połowiczne albo skry przed oczami zęby wrażliwe na chłód nie dadzą się szczotkować zimną wodą drżenie rąk palpitacja serca.

czytaj więcej

Igłoterapia cz. III

Prócz powyższych symptomów ogólnych charakterystycznych dla poszczególnych południków istnieją jeszcze tak zwane bliskie punkty refleksyjne, rzutujące bezpośrednio na sąsiadujący narząd. Ból uciskowy w danym punkcie oznacza stany patologiczne sprzęgniętego z nim narządu.

czytaj więcej

Dr med. Olivieri

Stwierdzono mianowicie bardzo silny wpływ na rozwój nowotworów różnych promieni, z promieniami X na czele, które powodują nadmierną wytwórczość białych ciałek krwi, a więc białaczkę. To tłumaczy także ilość nowotworów szpiku kostnego, zanotowanych po wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie. Dla nas, szukających przyczyn lecznictwa w Lourdes, jeszcze ciekawszą informacją będzie stwierdzenie zależności raka od promieniotwórczości gleby, a szczególnie rud i źródeł wodnych. Stąd wniosek: jeżeli promieniotwórczość podłoża może pobudzić rozrost zbłąkanych komórek rakowych, to może także zaistnieć inne promieniowanie, wstrzymujące ten rozwój. Czemuż by więc nie przypuścić istnienia jakiegoś mikroklimatu w Lourdes?

czytaj więcej

SIŁA WODY CZ. II

Ojcem współczesnego nam wodolecznictwa należy uznać Wincentego Priessnitza, obywatela niemieckiego, działającego na początku wieku XIX. On to wynalazł natrysk i od jego nazwiska pochodzi popularna nazwa „prysznic”. Te natryski rozwinął dopiero i próbował później naukowo i logicznie jakoś uzasadnić niemiecki ksiądz Kneipp. Natomiast w Afryce Południowej w tymże mniej więcej czasie niejaki Stanley Lief zapoczątkował sanatoria wodolecznicze już w pełnym słowa tego znaczeniu. Obowiązywała w nich ostra dyscyplina ćwiczeń łącznie z jarzynową dietą, jednym słowem, coś w rodzaju naszego zakładu doktora Tarnawskiego w Kosowie przed wojną. Ale podkreślam, dr Żniniewicz jako pierwszy zróżnicował szczegółowo swoje wodne zabiegi, dostosowując je do poszczególnych przypadków chorobowych i usystematyzował metodę ich stosowania. On pierwszy zwrócił uwagę na odczyn punktów nerwowych drogą refleksów oraz możliwość kierowania nimi w wodolecznictwie. On też, drogą eksperymentów przeważnie stosowanych na samym sobie, doszedł do wniosku, że wszystkie czynności ciała i jego stan zdrowotny zależą przede wszystkim od równowagi systemu neuropsychicznego. Ten fakt na przełomie wieku XIX i XX nie był jeszcze ustalony. Dr Żniniewicz rzucił hasło, aby chory narząd leczony był nie bezpośrednio, lecz drogą oddziaływania na ogólny metabolizm. Jedynie zbalansowanie systemu mózgowo-rdzeniowego i wegetatywnego może dać zdrowie. A tego właśnie potrafi dokonać woda. Dr Żniniewicz zwrócił też uwagę na niebezpieczeństwo płynące z nierozważnego, lekkomyślnego mycia się, które powtarzane codziennie staje się, dzięki swojej częstotliwości i systematyczności, czynnikiem silnie oddziałującym na samopoczucie. Trudno w to uwierzyć, ale postępowanie nasze przy tej codziennej czynności może stać się mimowolnym powodem bezsenności, a nawet chronicznych bólów głowy. Tym samym można tłumaczyć choroby wieńcowe serca oraz wszelkie nerwice, a także zmiany ciśnienia krwi. Zwróćmy uwagę, że nerwicowe bóle głowy, a także zaburzenia w procesie snu są prawie wyłącznie domeną kobiet, gdyż one to przede wszystkim, oszczędzając fryzurę, nie moczą owłosionej części głowy, a przez to rozładowują stale i codziennie mózg, stwarzając jego ane- mizację. Dr Żniniewicz na podstawie własnych obserwacji przywiązuje ogromną wagę do tych naszych pozornie niewinnych, powszednich ablucji. Twierdzi on, że stopień wrażliwości bywa różny, a przez nieodpowiednie moczenie jednej części ciała z pominięciem innej może przynieść niepowetowane szkody w różnych narządach, wprowadzając artretyzm, reumatyzm lub silną anemię. Najżywiej reagują na wszelkie zewnętrzne bodźce nasze skórne zakończenia nerwowe najlepszym tego dowodem jest podrażnienie pęcherza moczowego i cewki przy myciu zimną wodą rąk lub twarzy. Pozorne uczucie orzeźwienia lub przyjemne „ogrzanie się” bezpośrednio po zimnej kąpieli jest tylko chwilowym złudzeniem, które w następstwie łatwo się przeobraża w uczulenie lub ziąb. Jeszcze gorzej, gdy w kąpieli, pomijając głowę, zamoczymy tylko kark, wówczas wszystkie wymienione powyżej objawy wystąpią gwałtowniej i szybciej. Tacy ludzie wpadają łatwo w depresję, niewytłumaczony lęk, apatię i przemęczenie. Dr Żniniewicz twierdzi, że powodem takiego stanu nie jest jedynie odpływ krwi od mózgu, ale odpływ jakiejś nieznanej jeszcze „energii życiowej”, co by zgadzało się z hipotezami wszystkich filozofii i medycyn Wschodu.

czytaj więcej

Ćwiczenia nad odebraniem wiary w radiestezji cz. II

Połóżmy przed sobą na stole ołówek i umieśćmy nad nim nasze pendulum. Prawdopodobnie zacznie ono oscylować wzdłuż ołówka. Posuwajmy teraz pendulum wzdłuż ołówka aż do jego prawego końca. Tutaj prawdopodobnie wahadło zacznie się obracać. Wróćmy do lewego końca. Tutaj także pendulum zacznie się obracać, ale czy w tym samym kierunku? Zobaczymy.

czytaj więcej

RADIESTEZJA – CUDOTWÓRCZYNI CZ. III

Ładunek owej biodynamicznej energii wypełniającej nasz ludzki organizm spływa opuszkami palców, skoro więc chwycimy w palce koniuszek łańcuszka pendulum, to całe promieniowanie nasze skoncentruje się w owej kulce. Jeżeli teraz, dajmy na to, z ciężarkiem w dłoni będziemy mijali źródło podskórnej wody albo jakieś geologiczne złoża, to nasz ciężarek gwałtownie na to zareaguje. Pomiędzy naszym biomagnetycznym ładunkiem a podłożem nastąpi kontakt promieniotwórczy, krótkie spięcie, w wyniku którego pendulum nasze zacznie albo krążyć, albo kiwać się (oscylować). Reakcja pendulum na podłoże jest faktem niewątpliwym, sprawdzonym tysiące razy. Stwierdzone to zostało naocznie przez najbardziej zatwardziałych niedowiarków. Co tu dużo mówić. Zamiast drwiąco się uśmiechać, niech każdy z czytelników zawiesi w tej chwili na nitce ciężarek, najlepiej kulisty albo w kształcie stożka, w braku zaś takowego zwykłą obrączkę ślubną i usiadłszy spokojnie przy stole, oprze na nim łokieć z przygiętą kiścią dłoni, z której zwisa właśnie to pendulum (obrączka). Następnie któryś ze świadków niech podsunie pod ten ciężarek złotą monetę lub inny złoty albo srebrny przedmiot. Zresztą, może to być także kawał bursztynu albo bateryjka elektryczna. Nasze pendulum odczuje natychmiast niepokój, a ten z kolei przekształci się w krążenie lub oscylację. Być może, wystąpi to dopiero po kilku niewyraźnych i niezdecydowanych ruchach. Detale nie są w tej chwili ważne, chodzi nam bowiem o przekonanie każdego niewiernego Tomasza, że pendulum naprawdę reaguje na zmianę podłoża i to nie jest li tylko wynikiem nerwowego drżenia ręki. Jeszcze bardziej nas zainteresuje twierdzenie radiestezji, że każdy wycinek przestrzeni stanowi odrębną, indywidualną wartość, podlegającą swoistym prawom. Jeżeli nakreślimy na papierze trzy linie połączone w trójkąt, to od chwili zamknięcia ostatniej z tych linii wycinek pola staje się już ..osobowością” o charakterystycznej, własnej strukturze. Pendulum trzymane nad trójkątem nie chce wyjść poza jego obręb, wyczuwa się wyraźny opór, a gdy dosięgnie tej lub innej linii obwodowej, zaczyna balansować w jej wzdłużnym kierunku. Tak samo wygląda sprawa, jeśli chodzi o kwadrat lub inne geometryczne figury. Na tejże zasadzie radiestezja twierdzi, że każda fotografia nie jest tylko bezdusznym odbiciem zewnętrznych rysów fizycznego ciała, lecz przedstawia wszystkie wartości żywego pierwowzoru, z jego niedo- maganiami i jego stanem psychicznym. Dlatego radiesteta może za pomocą pendulum i fotografii stawiać diagnozę choroby, a nawet analizę charakteru. To samo dotyczy dokładnej mapy. Wprawny radiesteta nie potrzebuje jechać w teren, może on z powodzeniem prowadząc pendulum ponad mapą, określić źródła wody i złoża geologiczne, albo wykorzystując wskazujący palec dłoni lewej, prowadzić nim po mapie niby anteną, obserwując jednocześnie ruchy pendulum w dłoni prawej. Obowiązuje jeden tylko warunek: mapa ma być dokładna, to znaczy z uwzględnieniem opisu terenu – gdzie leży las, gdzie błota, a gdzie góry. Jednym słowem, nie może to być tylko prowizoryczny szkic z oznaczeniem dróg i granic. Takie odczytywanie promieniowania na odległość w języku fachowym radiestezji nazywamy tele- radiestezją. Rzeczywiście, gdyby nie pozytywne wyniki, stwierdzone podpisami godnych zaufania autorytetów, a nawet różnych władz komunalnych, należałoby te „cuda” odnieść do fantazji leżącej poza granicami wszelkiego prawdopodobieństwa. A jednak tak jest źródła wody, złoża rozmaitych rud, a nawet ciała ofiar wysokogórskich wspinaczek lub zbrodniczych przestępstw były znajdywane i dokładnie oznaczane tym właśnie „telepatycznym” sposobem radiestezji. Nie miejsce w tej książce na przekonywanie czytelnika o prawdzie wypowiadanych teorii, gdyż autorowi na tym nie zależy. Pozwolę sobie tylko na przedstawienie paru ciekawszych eksperymentów.

czytaj więcej

Jak wygląda procedura otrzymywania rozwojowych komórek organicznych?

Bierzemy oto ciężarną owcę na tydzień przed rozwiązaniem. Uderzeniem drewnianego młota w czoło głuszymy, po czym szybkim cięciem wyłuskujemy macicę, następnie rozcinamy ją i wyjmujemy płód. Wszystkie te czynności wykonujemy w warunkach ścisłej sterylizacji. Po każdym cięciu brzegi rany muszą być natychmiast zajodynowane, aby płód przy wyjściu nie ocierał się o skażone miejsca. Pierwsze doświadczenia prof. Niehensa odbywały się w zwykłych laboratoryjnych warunkach, z biegiem czasu jednak powstawały specjalnie do tego celu dostosowane apartamenty. Pośrodku dużego holu umieszczono oszkloną salę operacyjną, dokoła niej małe kabinki na kilkanaście łóżek. W chwili, gdy chirurg bierze skalpel w rękę, chorzy już gotowi czekają na zastrzyk. Skuteczność tych zabiegów w dyżej mierze zależna jest od świeżości preparatu, a wi.ęc od szybkości, z jaką on przebędzie przestrzeń: baran – laboratorium – pacjent. Prof. Niehens jako warunek stawiał, aby w momencie sekcji serce płodu trwało w pełnej akcji. Oczywiście, różnym pacjentom różne wstrzykuje się wyciągi. Dlatego ze wszech miar pożądane jest, aby kabiny dokoła były zajęte przez pacjentów z odmienną diagnozą, czyli przeznaczonych do innego leczenia. Sam preparat przygotowuje się w sposób następujący: skrawek gruczołu albo narządu kraje się na płatki o grubości 0,5 milimetra. Następnie przeciera się je i spłukuje płynem Ringera. Otrzymaną zawiesiną jak najszybciej napełnia się strzykawki. Zastrzyki wykonuje się, jak zwykle, w górną, zewnętrzną ćwierć pośladka. Po zastrzyku chorego obowiązuje jeszcze trzydniowy relaks w łóżku i przed upływem tygodnia nie wolno mu podróżować. Ze względu na wielorakość tematów nie możemy w tej książce poświęcić miejsca na przykłady z dziedziny Niehensowskiej kuracji ani przytoczyć tych wszystkich listów dziękczynnych starców i uleczonych „chroników”. Naprawdę metoda ta, chociaż kłopotliwa i bardzo droga, wygłąda ze wszech miar imponująco. Profesor Niehens gościł w swoich kuracyjnych apartamentach przeważnie milionerów amerykańskich, a nawet kilka głów koronowanych. Ostatnio rozpoczęła się już produkcja preparatów celularnych z terminem ważności do pół roku. One również nie należą do tanich, chociaż są dostępniejsze dla przeciętnych obywateli świata niż „luksusowa” bezpośrednia transfuzja z barana. Niestety, tkanki płodowe (placenty) nie mogą być przechowywane w zwykłych lodówkach. Tracą w nich nie tylko właściwości lecznicze, ale też stają się niebezpiecznie trujące. Należy je konserwować w temperaturze -70° do – 80°C. Preparat mu- si być odparowany i sproszkowany, następnie umieszczony w probówce hermetycznie zamkniętej. Otwiera się ampułkę tuż przed użyciem. Proszek wsypuje się bezpośrednio do strzykawki, zamyka się ją następnie tłokiem i wciąga 10 cm płynu Ringera.

czytaj więcej

Kunszt chińskiego masażysty

Właściwie cały kunszt chińskiego masażysty uwidacznia się w masażu dziecka. Tu dopiero manifestuje się w całej pełni delikatność manipulacyjna. Oczywiście, nie sposób tutaj opisać szczegółowo wszystkich zabiegów, połączonych jak w akupunkturze z nazewnictwem poszczególnych punktów. Po to, aby to wszystko zgłębić i zrozumieć, potrzebne są dokładne rysunki i wyjaśnienia. Tutaj pragnę tylko przedstawić w ogólnym zarysie, jak ta cała procedura wygląda. Otóż inaczej się podchodzi do masażu głowy, inaczej do tułowia, a inaczej do kończyn. Masażów dokonuje się całą dłonią, opuszkami palców oraz pięścią (tak zwane wałkowanie). A więc na przykład: celem zmniejszenia gorączki stajemy twarzą do pacjenta, ujmujemy z obu stron jego głowę, tak aby nasze kciuki leżały tuż nad brwiowym łukiem, po czym uciskając posuwamy je w kierunku skroni. Cofamy dłonie, zwalniając ucisk. Ten ruch powtarza się. Możemy rozpoczynać od wierzchołka nosa, wówczas taki masaż pomaga przy zawrotach głowy. Gdy położymy opuszki kciuków na skroniach i masujemy obrotowo w kierunku zegarowej wskazówki, zwiększymy poty, a także uspokoimy nerwy. Takiż rotacyjny masaż okolicy pępka wstrzyma biegunkę, a masaż wykonany nieco niżej, pomiędzy pępkiem a wzgórkiem łonowym, ułatwi oddawanie moczu. Ucisk opuszką palców z prawa na lewo w punktach In i Jang ( + ) przyniesie ulgę w bronchitowych dreszczach. I tak dalej… I tak dalej…

czytaj więcej

BARWY OCZU I DUSZY

Chyba przekonał nas pierwszy rozdział tej książki, że wszystko, co się dzieje w żywym organizmie, jest ze sobą przedziwnie sprzęgnięte i wzajemnie doskonale poinformowane. Jedna komórka wie o drugiej i na każdej z nich odbija się, niby na kliszy fotograficznej, całokształt pracy organizmu. Gdybyśmy posiadali precyzyjny aparat do odczytywania tych zapisków, niepotrzebne byłyby laboratoryjne badania dla postawienia trafnej diagnozy. Obraz życia jednej takiej komórki odtworzyłby nam wierny obraz pracy całego organizmu. Każde najmniejsze bowiem uchybienie w jakimś narządzie odbija się natychmiast w tym jakimś notatniku komórki. Chińczyk-akupunkturzysta wyczuwa zachorowania wątroby czy też śledziony zwykłym badaniem swoich sześciu czy dwunastu pulsów, pani Eunice Ingham odczytuje choroby dotykiem stóp, a radiesteta czyni to samo ruchem wahadła nad dłonią. Istne czary, w które można wierzyć, ale prawda w postaci zdumiewających rezultatów wypływa na wierzch i nie da się podważyć zarzutem oszustwa.

czytaj więcej

Zasada dr. Żniniewicza

Podstawową zasadą dr. Żniniewicza jest twierdzenie, że polewanie głowy wraz z karkiem (powyżej siódmego kręgu karkowego) naładowuje mózg, a polewanie reszty ciała z pominięciem głowy i karku rozładowuje mózg. Dla utrzymania organizmu w stanie zdrowia musi być zachowana równowaga w ładowaniu. Opanowanie wiedzy praktycznej w dawkowaniu i umiejscawianiu natrysków stanowi pod- stawę kwalifikacji wodolecznika. Kluczem do tej wiedzy jest liczebny stosunek polewań głowy z karkiem do polewań reszty ciała. Powszechny pogląd, że mycie się zimną wodą (do pasa dla przyzwoitości) hartuje, jest wręcz mylny. Takie mycie się obniża tylko odporność. Jedynie całkowita kąpiel wraz z głową hartuje. Należy też pamiętać, że osoby starsze, nawykłe już do codziennych ablucji bez moczenia głowy, nie powinny zmieniać tego trybu postępowania radykalnie i nagle, gdyż taka zmiana może spowodować nawet… apopleksję. Dr Żniniewicz stwierdził naocznie, że zaniechanie częściowych zimnych zmywań z przejściem do wody letniej (34°C) wyleczyło wielu pacjentów z bezsenności, migreny zawrotów głowy, zapalenia spojówek, skłonności do obstrukcji, kataru nosa oraz wszelkiego rodzaju nerwic. Jak często ludzie narzekają na powyższe dolegliwości, nie zdając sobie sprawy z niedaleko leżącej przyczyny, którą tak łatwo jest usunąć!

czytaj więcej