Czym jest plazma?

Przez plazmę rozumiemy, jak to ujmuje profesor W. Se- dlak, mieszaninę dodatnich, ujemnych i neutralnych cząsteczek napięcia elektrycznego, zrównoważonych odpowiednią proporcją. W ten sposób otrzymana masa elektryczna nabiera swoistych właściwości tej właśnie plazmy. Nie jest ona wartością stalą, lecz dynamicznie zmienną niszczy się drogą rekombinacji i kompletuje się jonizacją. Jak wszystko w naturze, tak i plazma, żeby żyć, musi… umierać. Jej stan elektrodynamiczny jest niezmiernie czuły na wszelakiego rodzaju oddziaływanie otaczającej atmosfery. Plazma łatwo się rozgrzewa i w tym stanie przyspiesza emanację cząsteczek aż do świetlistego promieniowania między ultrafioletem a podczerwienią. Do swoistych cech plazmy należy jej podzielność, którą można spowodować polami magnetycznymi. Można ciąć ją jak nożem na kawałki różnego kształtu, a każdy z ich jest samoistny. Już mówiliśmy, że plazma dokompletowuje się, a więc rośnie. Cały wszechświat, wszystko co w nim żyje, jest wypełnione plazmą. Nasz metabolizm jest właściwie niczym innym, jak przemianą elektromagnetyczną zachodzącą w plazmie. A teraz znowu przypomnijmy sobie naukę o pranie czy różnica pojęć nie polega jedynie na nazewnictwie? Astrofizyka mówi, że życie w ogóle trwać może tak długo, jak długo plazma zdolna jest się regenerować. Upadek regeneracji sygnalizuje śmierć. Przy wszelkich procesach życiowych występuje promieniowanie świetlne w granicach widma widzialnego. Już w 1858 roku Freiherr von Reichenbach zauważył, że niektórzy bardzo wrażliwi ludzie zdolni są widzieć dookoła pewnych roślin światło. Przypuszczał, że powodem tego może być przyspieszenie procesu zapłodnienia. Gurwicz wykazał, że promieniowanie świetlne nie jest zjawiskiem unikalnym, lecz wprost przeciwnie, jest zjawiskiem prawie powszechnym, tylko niezmiernie trudno uchwytnym, gdyż wymaga specyficznych i precyzyjnie określonych warunków. Twierdził on, że bardzo wiele ciał organicznych jest induktorami prądów elektrycznych, uchwytnych nawet gołym okiem. Do takich właśnie ciał zalicza on bulwy cebulowe, drożdże, kartofle, niektóre jaja, a także krew, tkankę mięsną, nerwową i nowotworową, z organizmów żywych zaś: żaby i szczury. Pomijając wywody Gurwicza, wiemy przecież o istnieniu organizmów żywych, wydzielających promienie świetlne stale lub chwilowo, zależnie od woli. W Ameryce Południowej istnieją świetliki, które oświetlają miejsce swego lądowania na krzaku, po czym gaszą światła. Znamy również planktony morskie ze światłem ustalonym albo zależnym od wstrząsu fal.

czytaj więcej

ANATOMIA CZŁOWIEKA CZ. II

Ciało podlega chorobom, a więc-jak każda z maszyn – psuje się. W ciele, jak w każdej maszynie, można zmieniać tryby i śrubki, a skoro wystąpią objawy zaburzenia psychicznego, przyczyn należy szukać wyłącznie w mózgu, jako w organie produkującym myśl. Jednym słowem, religijnie uznanego ducha nie należy utożsamiać z ciałem ani wiązać go harmonijną współpracą. Tych najzupełniej odrębnych zjawisk nie wolno mieszać ze sobą.

czytaj więcej

Kojący wpływ muzyki

Wkrótce zauważono wielki, kojący wpływ muzyki. Przekonanie o tym cudownym wpływie było tak powszechne i tak silne, że na zlecenie miejscowych lekarzy władze miejskie angażowały specjalne orkiestry, aby grały na placach wciąż tę samą, ulubioną melodię, która z tej racji zyskała miano tarantelli. Monotonny rytm melodii najłatwiej wprowadzał chorych w stan półsennego somnambulizmu, kończącego się przeczyszczeniem żołądka. Nierzadko chorzy łączyli się w wielkie gromady, tańcując grupowo przez kilka dni bez przerwy, w końcu padali na bruk z wyczerpania. W myśl zaleceń lekarskich nie wolno było tego tańca przerywać, tylko zabierano pacjenta do łóżka, gdzie dostawał straszliwych potów. Po krótkim odpoczynku od nowa rozpoczynał swój opętany taniec.

czytaj więcej

Josefina Sison cz. II

O tych wszystkich ludziach i z nimi związanych „cudach” nagromadziło się już tyle prawdopodobnych i nieprawdopodobnych, a zawsze ciekawych historii, że nie sposób ich tutaj przytoczyć. Zresztą, autorowi niniejszego szkicu nie zależy bynajmniej na przekonywaniu czytelnika o prawdzie, dlatego podanych zostanie tylko kilka przypadków, stwierdzonych przez szczególnie poważne i naukowe autorytety. Takim autorytetem jest przede wszystkim profesor dr Alfred Stalter, autor książki Psi Healing. Oto, co opowiada: przyjaciel jego Australijczyk, Alex Bull, poskarżył mu się, że kiedyś, przed ośmiu laty, zranił sobie dłoń zbitą szybą z okna. Dokonano natychmiast paru operacji, usuwając wiele szklanych odłamków. Ale, niestety, pełnego władania kciukiem nie odzyskał nigdy, wciąż go coś od wewnątrz kłuło, chociaż promienie rentgena obcego ciała nie wykazywały. Profesor Stalter namówił przyjaciela, aby się poddał zabiegom jednej z filipińskich healerek, niejakiej chirurgicznych, napisał książkę, zaliczając Arigo do fenomenów bezkonkurencyjnych. Owszem, zdarzały się wypadki, że Arigo odprawiał chorego z niczym, nawet rubasznie i obcesowo. „Nie zawracaj mi głowy!” – krzyczał. – „Przychodzisz za późno, kiedy nikt już pomóc ci nie może”.

czytaj więcej

MAGNETYZM

Nad zagadnieniem „siły życiowej” zastanawiali się nie tylko Hindusi. Pracowało nad tym wiele europejskich i amerykańskich autorytetów, ale za ojca tych dociekań należy chyba uznać austriackiego lekarza, Franciszka Antoniego Mesmera (1734-1815), chociaż wówczas, kiedy z ust jego padły dziwne słowa o jakimś „magnetyzmie zwierzęcym” i „hipnotyzmie”, powstało wzburzenie i na wieść o niebywałych wyczynach tego człowieka rząd Francji zwołał specjalną komisję wielkich i mądrych rzeczoznawców, która z miej- ca zignorowała wszelkie przedstawione jej dowody tych niebezpiecznych nowinek i bez najmniejszych wahań i skrupułów wydała wyrok potępiający, nazywając Mesmera szarlatanem. Jeden z członków tej komisji, słynny amerykański wynalazca z dziedziny elektrotechniki, Benjamin Franklin, oświadczył publicznie: „Czego nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć okiem, to po prostu nie istnieje”.

czytaj więcej

Leczenie barwami cz. II

Choroby leczone tą barwą: paraliże, zaburzenia w krążeniu krwi, anemia, rekonwalescencja i fizyczne osłabienie, przeziębienia. Najlepiej naświetlać od stóp do podstawy kręgosłupa, 10 minut na raz. Wchłanianiem i regulacją barw słonecznych zajmują się, jak wiemy, czakry (patrz rozdział pierwszy). Naświetlanie lecznicze należy prowadzić od stóp, podnosząc je wolno aż do czakry miedniczej. Każde leczenie należy kończyć dziesięciominutową kąpielą w świetle zielonym albo niebieskim, co usuwa wszelkie nadprogramowe irytacje psychiczne. Paraliże przeważnie powstają na tle nerwowym (z wyjątkiem wylewów mózgowych, na które kolor czerwony nie ma wpływu). Te właśnie nerwowe paraliże łatwo poddają się kuracji, która trwa przeciętnie trzy miesiące. Początkowo naświetla się krzyż, potem stopy i w górę do kolan, razem około pół godziny. Dr Pancoast w Stanach Zjednoczonych Ameryki przytoczył ogromnie ciekawy przypadek całkowitego wyleczenia zaawansowanej gruźlicy: pani H. miała zaatakowane oba płuca z obfitą prątkującą plwociną ropną, silnym poceniem się nocnym, dreszczami i gorączką, a przy tym obciążenie dziedziczne, bo rodzice pacjentki zmarli na gruźlicę. Sprawa wyglądała beznadziejnie. Ciekawy jest opis dr. Pancoasta, w dosłownym brzmieniu wygląda on tak: „[…] Umieściłem panią H. w czerwonych kąpielach, już po dwóch tygodniach nastąpiła wielka poprawa. Lewe płuco wróciło do normalnej funkcji. Kaszel złagodniał, duszność i dreszcze ustąpiły. Pacjentka wyraźnie zaczęła nabierać sił. Po dwóch i pół miesiącach pozostał jedynie suchy, krtaniowy kaszel. W ciągu całej mojej trzydziestoletniej kariery lekarskiej nie spotkałem podobnie korzystnego wyniku leczenia”.

czytaj więcej

RADIESTEZJA – CUDOTWÓRCZYNI CZ. II

Jak już wspomnieliśmy w pierwszym rozdziale, wszechświat wypełnia multum różnych promieni, ale nie będziemy ich w niniejszej książce rozpatrywać. Zajmiemy się tutaj jedynie dwoma ich rodzajami: promieniowaniem „podstawowym” i „mentalnym”.

czytaj więcej

RADIESTEZJA – CUDOTWÓRCZYNI

Zdefiniowanie tego nowego pojęęia sprawia wielki kłopot, gdyż brak odpowiedniego terminu. Nie można radiestezji nazwać przecież nauką, mimo że od wielu lat do tego miana pretenduje. Jeżeli wziąć pod uwagę wręcz zadziwiające i rewelacyjne wyniki jej dotychczasowych dociekań, okaże się bezspornie, że ma ona do tego wszelkie prawa. Dlatego jeżeli radiestezja nie jest nauką, to w każdym razie jest wiedzą wysoce ezoteryczną, przeznaczoną dla „wielkich wtajemniczonych”, dla jakichś kapłanów wiedzy tajemnej, ludzi wyrozumiałych i cierpliwych, liczących na przyszłość, która bez wątpienia wszystkie jej tajemnice wyjaśni.

czytaj więcej

SIŁA WODY

Działanie na pewne określone strefy ciała oraz wpływ tego działania na funkcjonalność narządów wewnętrznych badał także przez długie lata nasz dr Jan Żniniewicz w Poznaniu. Potrafił on z pomocą swojej siostry, Janiny, zbadać z górą 50 000 chorych i zdrowych, stosując na nich i na sobie ponad 200 000 eksperymentalnych i leczniczych zabiegów. Nie były to bynajmniej nakłuwania igiełkami ani przypiekanie hubą, lecz polewanie cienką a silną strugą zimnej wody. Na podstawie tych osobistych wieloletnich dociekań opracował dr Żniniewicz dokładne programy postępowania w poszczególnych wypadkach chorobowych, a także metody profilaktyczne hartowania ciała. Opublikował on dwa podręczniki. (Niestety, styl ich nazbyt zawiły i chaotyczny układ nie wpłynęły dodatnio na rozpowszechnienie tego skądinąd rewelacyjnie nowego podejścia do dziedziny wodolecznictwa.) Metoda i rozumowanie dr. Żni- niewicza nie odbiega daleko od akupunktury. Jego wynalazek, jako rodzimy, zasługuje na większą uwagę i głębsze teoretyczne opracowanie. Niestety, ani on sam, ani nikt DO nim nie potrafił tego naukowego odkrycia odpowiednio fareklamować i wprowadzić na rynek międzynarodowy.

czytaj więcej

Dr Krukowski i jego zdanie

Znaczenie nerwów rdzeniowych najłatwiej ocenić w praktycznej obserwacji ich wpływu na wszelkie bóle nerwicowe: serca, żołądka czy jelit. Dr Krukowski opisuje wiele ciekawych spostrzeżeń.

czytaj więcej

Wysokowoltażowe fotografowanie

Wysokowoltażowe fotografowanie stosowane już było przez wielu eksperymentatorów w USA, Francji, CSRS i Rosji, ale naukowe uzasadnienie dali im dopiero W. Kir- lian, W. Adamenko i W. Iniuszin z ZSRR. Powinno nas szczególnie zainteresować, że właściwym odkrywcą elektrograficznej fotografii z elektrycznych emanacji był Polak, Jakub Jodko-Narkiewicz, który wystawiał swoje rewelacyjne zdjęcia na ekspozycji Rosyjskiego Towarzystwa Techników w roku 1898!

czytaj więcej

KREW I GRUCZOŁY

A właściwie co w medycynie jest „dziwne”, a co zwykłe, naprawdę trudno orzec. Sądzę, że ta ocena w wielkim stopniu zależy od człowieka, od lekarza, od jego podejścia do sprawy. Olbrzymia większość dla ułatwienia sobie życia postępuje szablonowo, stosując utarte formułki według narzuconych reguł. Inni, a jest ich znikoma mniejszość, łamią sobie głowę nad każdym pacjentem, jak by tu wynaleźć inną, lepszą drogę. Eksperymentują oni na sobie, na żonie, na najbliższych przyjaciołach. Takiego właśnie rodaka poznałem w Londynie. Ciekawy typ. Idealista, od młodych lat przebojem torował drogę dla swoich prawdziwie demokratycznych, głęboko ludzkich haseł. Przedwojenny, ludowy, społeczny działacz z Kielecczyzny, umysłowy pionier, typowo polski „inicjator”. Szperacz i wynalazca. Doszedł do wniosku, że skoro podstawą życia jest krew, ona bowiem roznosi pożywienie, ona regeneruje martwotę, stąd logiczny wniosek – można wstrzykiwać młodą krew starcom.

czytaj więcej

Czesław Klimuszko i jego teoria

Z kolei odsłońmy rąbek tajemnicy odwiecznej astrologii bez jej wróżby przecież żaden wódz nie ruszył do bitwy i żadna królowa nie urodziła następcy tronu. Ci prawdziwi czarodzieje nieba kierowani byli na stos, a dzisiaj sprawa także zaczyna się przejaśniać. Oto estoński fizyk Coomare wiąże telepatyczne właściwości niektórych ludzi z porami roku. Twierdzi on, że wszelkie przekazy parapsychiczne najwięcej mają szans w styczniu, i to w dodatku przy księżycu w nowiu, gdzieś między północą a godziną czwartą nad ranem.

czytaj więcej

Uszkodzenie kręgosłupa może nastąpić z dwóch powodów:

– osiadania kręgów

– odchylenia się ich od prawidłowej osi.

Działanie nerwów rdzeniowych w różnych odcinkach kręgosłupa

czytaj więcej

Woltometry dr. Burra

Woltometry dr. Burra okazały się bardzo pomocne w diagnozie psychiatrycznej. Za ich pomocą określa się, czy pacjent może być zwolniony z azylu, a także bada się stany psychiczne i nerwowe w pilotażu, np. czy dany pilot przed startem nie ma podświadomego lęku. Woltometr określa stopień gojenia się ran wewnętrznych pooperacyjnych. Woltometrem dr. Burra można też mierzyć siłę witalną nasion w rolnictwie. Woltometry istnieją już w produkcji masowej. Najlepszy jest chyba amerykański nr H.P. 412, wyrabiany przez firmę Hevlett-Packard Comp. Palo Alto, California. Oczywiście, istnieją także woltometry europejskie i angielskie. Dla wyczulenia elektrody powleka się ją chlorkiem srebra.

czytaj więcej