Studiowanie chińskich wywodów

Niestety, poza Chinami akupunkturę stosuje się raczej automatycznie, naśladowniczo, bez należytego zrozumienia podstaw filozofii, więc i podejścia do zagadnień człowieka Wschodu. Tymczasem działanie na organizm bodźcami ukłuć świadczyło wymownie o roli, jaką medycyna chińska przywiązuje do systemu nerwowego, a poprzez nerwy do psychiki. Właściwie wszystko się tu tłumaczy stanami psychicznymi. Dosłownie każda choroba wywodzi się z emocji. Nawet choroby bakteryjno-wirusowe mogą się ujawnić dopiero w organizmie uprzednio osłabionym patologicznym stanem nerwów. Organizm całkowicie zrównoważony {In i Jang w balansie) jest uodporniony na zarazki.

czytaj więcej

Zasady akupunktury

Jako przykład podaje, że w przypadkach „tiku” twarzy (nerwoskurcze) igła wbita wg standardowego przepisu często nie pomaga, natomiast skrzywienie jej w odwrotnym kierunku usuwa chorobę natychmiast. W latach 1951-1954 przeprowadzono w Chinach badania statystyczne. Podliczono w szpitalach chorych leczonych akupunkturą i stwierdzono, że na 10 036 przypadków 8063 zostały uleczone lub podleczone, czyli rezultaty pozytywne uzyskano w 92,47%. Dane te opublikowała w swojej książce wymieniona lekarka Chu Lien. Ostatnio coraz częściej pojawiają się w prasie międzynarodowej wyniki leczenia akupunkturą. W niektóre z nich trudno uwierzyć, np. z 51 przypadków malarii uleczonych zostało 90%. W klinice dziecięcej Pekinu uzdrówiono całkowicie 98 przypadków paraliżu dziecięcego (wczesnego), a chiński miesięcznik lekarski z lutego 1957 r. wykazuje 92,3% uleczonych akupunkturą wyrostków robaczkowych przy 1200 zachorowaniach.

czytaj więcej

Cztery grupy ludzi według medyków wschodnich

Reasumując to, co zostało powiedziane, człowiek, według pojęć orientalnych, składa się z ciała fizycznego, sobowtóra eterycznego, ciała astralnego i rozumu, w czterech planach – wszystko to przesiąknięte jest praną, która w wyższych swych natężeniach tworzy wrzące lejki dla pośredniczenia pomiędzy rozumem, instynktem, emocją a odruchem i samopoczuciem. Czakry regulują nasz humor, wpływając na dobre lub złe samopoczucie. To chyba wszystko. co musimy zapamiętać, przystępując do omawiania poszczególnych metod lecznictwa wschodniego.

czytaj więcej

UZDRAWIACZE CUDOWNI CZ. III

Healerzy angielscy zrzeszeni są zawodowo w tak zwanej Narodowej Federacji Duchowych Uzdrawiaczy (National Federation of Spiritual Healers). Tworzą dwie grupy, jakby dwie klasy, kategorii „A” i „B”. Do pierwszej należą ci, którzy wymagają jeszcze kierownictwa i doświadczenia, nie są przeto upoważnieni do samodzielnego prowadzenia własnego gabinetu. Jest ich około 3000. Kategorię „B” stanowią „dyplomowani”, niezależni i w pełni już odpowiedzialni healerzy. Jest ich około 15 000. Aby uzyskać pełne prawa i dyplom, trzeba się wykazać wobec specjalnej komisji weryfikacyjnej uleczeniem trzech chorych, którym odmówiono pomocy alopatycznej, czyli tak zwanych nieuleczalnych. Poza tym muszą oni uleczyć przynajmniej dwa przypadki ciężkie i poważne, przedstawione im przez komisję egzaminacyjną. Związek Lekarzy Brytyjskich dopuścił healerów do oficjalnej konsultacji. 1500 szpitali zgłosiło ofertę na ich usługi. Wielu też renomowanych lekarzy brytyjskich w razie niepowodzenia szuka ratunku u tych właśnie duchowych doradców. Wieczystym prezesem i bożyszczem angielskich healerów jest niejaki Edwards Harry. Od czasu do czasu urządza on pokazowe leczenie w którejś z większych sal londyńskich. Byłem i ja tam któregoś dnia z pacjentką cierpiącą na nerwowe tiki o nieznanej etiologii. Kilkakrotnie usiłowałem umieścić ją w kolejce do tego „cudotwórcy”, ale mi się to nie udawało pacjentka była odsuwana na bok. W ogóle w sali nie było ciepłego i kojącego nastroju, wprost przeciwnie, panował tam nerwowy pośpiech i podniecenie.

czytaj więcej

Waleria Sikorzyna cz. II

Paraliż i inne choroby przestały być tutaj problemem. Wystarczy przeczytać tych kilkanaście listów z walizki. Ta historia na przykład z inżynierem Niekraszem. Oślepł z powodu skrzepu krwi. Specjaliści orzekli, że nadziei nie ma. Zjawił się u pani Walerii. Pół roku zaledwie minęło, jak wobec licznie zgromadzonych gości zajechało auto. Wysiadł z niego inżynier Niekrasz – wdzięczny, uleczony pacjent. Sam prowadził samochód.

czytaj więcej

HIPNOTYZM CZ. II

Mniej więcej w tym samym czasie na terenie Paryża zjawił się mnich portugalski, o. Faria, i zaczął praktykować leczenie drogą wpatrywania się w oczy pacjenta. Faria nie tłumaczył już tego zjawiska magnetyzmem zwierzęcym, lecz koncentracją woli. We francuskiej Akademii Medycznej podtrzymał go moralnie niejaki dr baron du Potet – chirurg stosujący znieczulenie pola operacyjnego hipnozą. W Anglii amputował w tym samym czasie nogę choremu pod hipnozą dr Ward. Gdy jednak wygłosił referat o tym w Royal Medical Society – wygwizdano go i wyrzucono jako oszusta. Po dr. Wardzie wystąpił również w Anglii z obroną hipnotyzmu dr Elliotson i szło mu to dobrze, dopóki nie wystąpił z propagandą tej nowej metody leczenia otwarcie i oficjalnie w londyńskim szpitalu uniwersyteckim. Rada powag uniwersyteckich nie wytrzymała nerwowo tej próby i wystąpiła z gorącym protestem. Doszło do tego, że dr Elliotson musiał zrezygnować ze stanowiska wykładowcy. Ustąpił, ale swojej pracy bynajmniej me zaniechał. Nowa idea szybko rozpowszechniła się. Znalazł się gorliwy następca w osobie Jamesa Dride’a, we Francji zaś – w osobie dr. Lafontaine’a. Ten ostatni jednak został wkrótce po prostu… aresztowany. Zażądały tego władze Kościoła katolickiego pod zarzutem naśladowania Chrystusa. Dzięki „wysokim interwencjom” został jednak zwolniony pod bardzo znamiennym i ciekawym warunkiem, że nie przywróci odtąd wzroku żadnemu ślepcowi ani też nie uleczy słuchu głuchemu. Widocznie zadośćuczynił tym „chrześcijańskim” wymaganiom, gdyż odtąd dano mu spokój.

czytaj więcej

Natr sulph i Silicea

Te trzy sole (natr. mur., natr. phosph. i natr. sulph.), będące w prawidłowym balansie, utrzymują równowagę i odpowiednią koncentrację płynów organicznych. Natr. phosph. reguluje wszelkie zaburzenia trawienne u niemowląt przekarmionych mlekiem, a dorosłym otyłym także robi dobrze. Brak tej soli manifestuje się bólem wierzchołka głowy z ciśnieniem w mózgu aż do nudności. Powoduje kwaśny posmak w ustach zgrzytanie zębami podczas snu zlepianie się powiek rano ból żołądka w dwie godziny po jedzeniu kwaśne odbijanie, nadkwasotę.

czytaj więcej

Hinduskie Wedy

Przystępując do omówienia anatomii człowieka według recepty Wschodu, musimy przede wszystkim zaznajomić się z elementem podstawowym i zasadniczym, czyli budulcem wszechbytu, tak zwaną praną. Istota tej substancji, a raczej energii, nie jest dotychczas zbadana przez najczulsze nawet aparaty. Jest to pojęcie trudne do zdefiniowania. Po prostu jest to jakaś siła życiowa wypełniająca sobą wszechświat, której ziemska potencja uzależniona jest od słońca.

czytaj więcej

Jak wygląda proces hipnotyzowania? cz. II

Hipnotyzer jest zdolny narzucić pacjentowi dowolną halucynację. Pacjent może, na przykład, widzieć przedmioty albo osoby nieobecne na sali i odwrotnie, nie spostrzega osób stojących tuż obok. Mogą także zaistnieć halucynacje smakowe, np.: hipnotyzer daje do zjedzenia czekoladkę, a wmawia, że to jest chinina, wobec czego pacjent po próbie skrzywi się z niesmakiem. Nieraz ofiara hipnozy może być użyta niby zegarowa bomba do pewnej ściśle określonej czynności w ściśle określonym czasie. Często hipnotyzer podaje kodowe hasło albo znak, po pojawieniu się którego musi nastąpić błyskawiczna akcja. Ta właśnie forma hipnozy znana jest w kryminologii i licznych powieściach kryminalnych. W swoim czasie słynne były morderstwa licznych ofiar, dokonywane w stanie somnambulicznym w Afryce, gdzie pod wpływem czarowników uśpieni Murzyni zakradali się do chat wskazanych ofiar, zadając im śmiertelne ciosy rękawiczką z pazurami lwa lub lamparta. Jeszcze w roku 1942 toczyła się taka sprawa przed sądem w Dar Es-Salam. Kilku takich ludzi-lampartów zostało ukaranych. Możliwość popełnienia zbrodni pod wpływem hipnozy może być dwojaka: albo pośrednia, polegająca na zniewoleniu ofiary do popełnienia zbrodni, albo dokonanie zbrodni bezpośrednio na zahipnotyzowanym. Najlepszym chyba przykładem drogi pierwszej są wymienione przed chwilą morderstwa afrykańskie, przykładem zaś drugiej niech będzie słynna w swoim czasie „sprawa Heidelberga”, którą w kilku słowach tutaj opiszę, chociaż urzędowy raport o niej zawiera około paru tysięcy stron druku i sprawa ta zajęła dziewiętnaście miesięcy żmudnej pracy.

czytaj więcej

Hipnoza kryminalna cz. II

Wyżej opisany wypadek podaję ściśle według książki Simona Edmundsa, wydanej w Londynie w 1961 roku, pod tytułem Hypnotism and Supernormal. A przepisując to, przypomniałem sobie nieco podobny wypadek, jaki zdarzył się mnie w Wilnie, kiedy jako młody lekarz odbywałem staż w szpitalu św. Jakuba. Jedna z pacjentek mego starszego kolegi, dr. W.K., ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego, nagle i niespodziewanie „zmarła”. Będąc na dyżurze, przerażony odpowiedzialnością, sprowadziłem natychmiast aż trzech konsultantów, którzy jednogłośnie potwierdzili śmierć. Zapalono więc gromnice i siostry szpitalne zaczęły modlitwy za umarłych. Po godzinie wrócił z miasta dr W.K., a dowiedziawszy się o wypadku, stanął u wezgłowia łóżka i tubalnym głosem zawołał:

czytaj więcej

MUZYKA

Któż może wątpić w oddziaływanie muzyki na psychikę człowieka? Nawet zwierzęta ulegają urokowi melodii. Wie- leż to psów reaguje na tony patefonu albo wtóruje wyciem, gdy ich pan uderzy w klawiaturę. Jednak nie każda melodia im (jak i nam) odpowiada. A jeśli odpowiada, to nie zawsze, nie w każdym nastroju. Stan nerwów bowiem wiąże się ściśle z melodią i rytmem. Ta sama muzyka raz drażni, innym razem koi. Znane są piosenki, na których „sumieniu” spoczywa wiele samobójstw. Do nich podobno należała węgierska piosenka przedwojennej doby pod nazwą: Ostatnia niedziela. Nie tragiczne jej słowa powodowały depresję, tylko właśnie beznadziejność melancholijnej melodii.

czytaj więcej

Wynalezienie przez Galvaniego elektryczności

Zapoczątkował to niejaki Jakub Aymar, chłop z południowej Francji. Sława jego jako tropiciela zbiegłych przestępców obiegła na przełomie XVII i XVIII wieku całą Europę.

czytaj więcej

Igłoterapia

Wzdłuż tych południkowych dróg (mirydianów) leżą właśnie punkty nakłuć. Istnieje ich 693, z tego 150 zasadniczych. Co prawda, nasza medycyna na podstawie anatomicznych obliczeń końcówek nerwowych doszła do przekonania, że

czytaj więcej

Hartowanie ciała codzienne (profilaktyczne)

– 1. Stajemy nago przed miednicą pełną zimnej wody lub wchodzimy do pustej wanny i siadamy na jej krawędzi. Moczymy ręcznik tak, aby zeń ściekało, nacieramy nim głowę i twarz, a potem szyję z dołkami obojczykowymi. To nacieranie trwa 3 minuty. W ciągu tej czynności moczymy ręcznik kilkakrotnie, ażeby podtrzymać chłód. Następnie świeżo umoczony ręcznik kładziemy sobie na plecy tak, ażeby pokrył je całkowicie i przylegał szczelnie do kręgosłupa. Następnie nacieramy innym mokrym ręcznikiem pierś, brzuch i kończyny. Cały zabieg winien trwać 6-15 minut.

czytaj więcej

Biomagnetyzm

Analogicznie do powyższych cech fizycznych, ułożonych wg znaków zodiakalnych, możemy usystematyzować cechy psychiczne, uzdolnienia i predyspozycje, a także cechy ujemne. Stąd zapewne pochodzą powiedzenia: „Typ spod ciemnej gwiazdy”, „Urodzony pod szczęśliwą gwiazdą”. Słusznie się mówi, że w każdym przysłowiu zawarta jest mądrość.

czytaj więcej